Sołectwo Garczegorze

W naszym cyklu "Sołectwo pod lupą" przedstawiamy sołectwo Garczegorze. Mieszkańcy narzekają na zbyt wąską drogę powiatową i wałęsające się psy. Cieszą się natomiast z rozwoju agroturystyki.

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij

(© DM)

Sołectwo Garczegorze do najmniejszych sołectw nie należy, jednak problemów w nim nie ma zbyt wiele. Mieszkańcy są zadowoleni z sołtysowej( o czym może świadczyć fakt, że w ostatnich wyborach sołeckich została jednogłośnie wybrana na sołtysa wsi) a turyści chętnie odwiedzają lokalne agroturystyki.
Aby dojechać do centrum wsi, obok jedynej na trasie Lębork – Łeba stacji paliw ( którą zresztą łatwo rozpoznać, dzięki znajdującym się koło niej samolotom) należy skręcić w prawo i… już można napotkać się na pierwszy problem.

b]
Busiarze chcą parkować w centrum Łeby

Będzie inicjatywa obywatelska w powiecie?[/b]

- Przez ten remont ciężko jest się minąć koło skrzyżowania – twierdzi jeden z mieszkańców Garczegorza. – Chodnik zbyt mocno wchodzi teraz w jezdnię, przez co dwa auta dojeżdżające do wysepki rozdzielającej pasy ruchu nie mogą się minąć – twierdzi zbulwersowany mężczyzna.
Jadąc dalej prosto możemy zobaczyć tabliczkę z napisem „Witamy Gości”. Można więc zapomnieć o tym co spotkało nas przed chwilą na skrzyżowaniu.
Garczegorze jest głównie wsią rolniczą. Turystów do wsi przyciągają generalnie lokalne agroturystyki, w których mogą odpocząć od miejskiego zgiełku czy zobaczyć jak wygląda życie na wsi.
∨ Czytaj dalej



Kultowy agent nadaje

Amfa w skarpetkach


Niestety jednak, sołectwo Garczegorze ma również swoje problemy.
- Najważniejszym problemem w naszej miejscowości jest droga powiatowa – mówi Zofia Giełażyn, sołtys Garczegorza. – Droga jest wąska. Nie ma dobrego pobocza, ludzie muszą chodzić więc jezdnią. Jest to niebezpieczne, bo droga jest wąska a samochodów jeździ tu sporo. Problem mają także gospodarze, którzy codziennie przeprowadzają tą drogą stada krów – dodaje sołtys. Swojego oburzenia nie kryje także jeden z rolników. – Bardzo ciężko jest tu jeździć traktorem z przyczepami. Ciężko jest się minąć z samochodami – dodaje Adam Leyk, rolnik z Garczegorza.

Więcej przeczytasz w bieżącym numerze Echa Ziemi Lęborskiej

Wybierz kategorię