Magistrat chce przenieść szóstoklasistów z SP 5 do SP 7. Część rodziców się na to nie godzi

Robert Gębuś
Robert Gębuś
Rodzice dzieci z SP nr 5 w Lęborku zarzucili miastu złamanie porozumienia z 2017, w którym burmistrz zapewnił, że bez ich zgody szóstoklasiści nie będą przenoszeni do SP 7. Okazało się, że magistrat ma takie plany i nikt ich o zdanie nie pytał. Poinformowali o tym rzecznika praw dziecka i kuratorium.

Obecny konflikt to pokłosie ustaleń z 2017 roku. W wyniku reformy oświaty i reorganizacji pracy szkół zdecydowano wówczas, że począwszy od roku szkolnego 2017/2018 do 2020/21 ze Szkoły Podstawowej nr 5 do Szkoły Podstawowej nr 7 będą przechodziły oddziały szóstoklasistów. Urzędnicy argumentowali, że pozostawienie uczniów wszystkich klas szóstych w SP 5 wydłużyłoby znacznie godziny pracy szkoły, wymusiłoby dwuzmianowość lub nawet zupełnie uniemożliwiłoby organizację zajęć obowiązkowych. W tle pojawiła się również kwestia przedszkola integracyjnego, które zajmuje pomieszczenia w SP 5. Rodzice argumentowali, że przedszkole kończy swoją działalność w murach szkoły i zwolnią się dodatkowe pomieszczenia, ale to nie wpłynęło na decyzję urzędników, potwierdzoną uchwałą rady. Klasy VI z SP nr 5 są przenoszone do SP nr 7 na dwa ostatnie lata. Jednocześnie strony zawarły kompromis i ustalono, że od roku szkolnego 2019/2020, zmienią szkołę tylko te dzieci, których rodzice wyrażą na to zgodę. Proces przenoszenia dzieci ruszył i stopniowo przenoszone są kolejne roczniki kończące klasy szóste. W tym roku planowane jest przeniesienie dwóch klas z SP 5 do SP 7, ale tym razem, jak twierdzą rodzice, nikt ich o zdanie nie zapytał.

- O tym, że do SP 7 mają zostać przeniesione dwie klasy szóste w całości dowiedzieliśmy się pocztą pantoflową. Nie zostaliśmy o tym oficjalnie poinformowani

- mówi Agata Stefańska, przewodnicząca Rady Rodziców.

- Urząd nie wykonał postanowień porozumienia z 2017 i nie zapytał nas o to, czy zgadzamy się na przeniesienie naszych dzieci. W ubiegłym roku, podczas przenoszenia dzieci poprzedniego rocznika, takie zapytanie do rodziców było. Teraz nie.

Agata Stefańska podkreśla, że decyzje podjęto za ich plecami w momencie, kiedy sytuacja dla wszystkich jest bardzo trudna.
- Z powodu koronawirusa prowadzono zdalne lekcje, dzieci nie miały bezpośredniego kontaktu z nauczycielami i rówieśnikami, a teraz ta akcja z przenosinami - denerwuje się. - Nauczyciele, którzy prowadzą klasy VI w SP 5 znają nasze dzieci, wiedzą jakie mają mocne strony, a gdzie słabsze. Zmiana pedagogów i środowiska w którym się uczą na dwa najważniejsze lata i egzaminy, to dla nich dodatkowy stres. Gdybyśmy to wiedzieli wcześniej, zareagowalibyśmy na początku roku, ale nie było żadnych sygnałów, że porozumienie zostanie zignorowane.

Rodzice napisali skargę do rzecznika praw dziecka i kuratorium. Zamierzają również skierować ją do wojewody. Jak twierdzi A.Stefańska,rodzice sami przeprowadzili ankietę dotyczącą wyboru szkoły. - Okazało się, że tylko 10 osób chce przeniesienia swoich dzieci do SP nr 7 - mówi Agata Stefańska.

Burmistrz Lęborka zaznacza, że wiążące decyzje jeszcze nie zapadły.

- Jeszcze nic się nie stało. Nie wiemy nawet, jak będzie wyglądała nauka we wrześniu. Staramy się spokojnie przekonać rodziców do swoich racji

- akcentuje Witold Namyślak, burmistrz Lęborka. - Co do porozumienia, to przecież można je negocjować. Napisał do nas w tej sprawie rzecznik praw dziecka i kuratorium.Udzielimy odpowiedzi.

Czytaj również:Rodzice przeciwni przeniesieniu dzieci z SP 5 do SP 7

Marian Kurzydło, sekretarz miasta przyznaje , że sytuacja jest trudna, bo reforma oświaty wprowadzona w 2017 r. wymusiła zmiany organizacyjne lokalowe i kadrowe. Wyjaśnia, żeby uniknąć przedłużonych godzin pracy szkoły i dwuzmianowości urzędnicy starali się wybrać najlepsze dla dzieci rozwiązanie.

-Kwestia ta została bardzo wnikliwie przeanalizowana, a dobro uczniów i stworzenie im jak najlepszych warunków do nauki jest od początku tworzenia uchwały, naszym nadrzędnym celem. Przy tworzeniu niniejszej uchwały odbywały się również konsultacje z rodzicami

- informuje Marian Kurzydło.

- Dyrektor SP nr 5 w Lęborku przeprowadził szczegółową analizę planu zajęć, biorąc pod uwagę zasoby lokalowe szkoły oraz liczby klas pozostających w szkole. Z powyższej analizy wynikało, że przy pozostaniu wszystkich klas VI w szkole zajęcia musiałby się odbywać do godziny 18. Nie uwzględniła ona jednak indywidualnych zajęć dodatkowych z dwudziestoma dwoma dziećmi niepełnosprawnymi.

Kurzydło dodaje, że przyjęty system sprawdził się w ubiegłych latach, a uczniowie lęborskich podstawówek kończą zajęcia najpóźniej ok. godz. 15.30. Zapewnia też, że SP 7 proponuje uczniom optymalne warunki do nauki a rodzice są informowani na bieżąco. -Wszelkie zapytania składane do organu prowadzącego są na bieżąco rozpatrywane i udzielane są odpowiedzi - zaznacza. - Ponadto w bieżącym kontakcie z rodzicami jest dyrektor SP nr 5 w Lęborku.

Szczepienia w szkołach wciąż za mało popularne

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rodzic Nie Jeden Zresztą

Przykro to pisać, ale redaktor piszący ten artykuł nie sprawdził wszystkich informacji. Po pierwsze kompromis zawarty w maju 2017 o przechodzeniu dzieci do sp 7 jest aktualny. Po drugie czy przedstawione zostały analizy, o których tak szumnie mówi obecnie pan Namyślak czy pan Kurzydło - nie, bo najwyraźniej takich nie ma. Po trzecie nikt nie informował rodziców uczniów z sp 5, żadne konsultacje nie miały miejsca. Po czwarte obaj panowie twierdzą, że szkoła będzie musiała działać na dwie zmiany, ale żaden z nich nie pofatygował się skonfrontować tych swojego pustosłowia z rzeczywistością. W sp 5 więcej jest sal lekcyjnych niż uczących się klas, przy czym kolejne sale lekcyjne będą do dyspozycji gdyż niepubliczne przedszkole nie będzie już wynajmowało pomieszczeń. I po piąte dyrektorowi sp 5 bardziej zależy na poprawnych układach w urzędzie miasta i może przyszłej posadce niż na uczniach czy rodzicach placówki, którą prowadzi. Redaktora czy dziennikarza prosiłabym o bardziej wnikliwe sprawozdawstwo chyba, że to ma być subiektywny artykuł, który kłóci się to z obiektywizmem prasy.

Dodaj ogłoszenie