Łeba. Danuta Hryniewicz. Opowiada Maria Konkol

Maria Konkol
Łeba. Danuta Hryniewicz
Łeba. Danuta Hryniewicz mat. biblioteki w Łebie
Łeba. Danuta Hryniewicz. Danuta Hryniewicz i jej szczekliwe gospodarstwo ciekawiło mnie od zawsze. Jako dziecko przez osiem lat codziennie przechodziłam do szkoły obok jej domu z czerwonej cegły - pisze dyrektor Biblioteki Miejskiej w Łebie Maria Konkol, dzięki której w Łebie przypomniano sobie o Danucie Hryniewicz

Łeba. Danuta Hryniewicz

Danuta Hryniewicz i jej szczekliwe gospodarstwo ciekawiło mnie od zawsze. Jako dziecko przez osiem lat codziennie w drodze do szkoły przechodziłam obok jej domu z czerwonej cegły, czasami przystając, żeby pogłaskać koty siedzące na parapetach lub policzyć nosy psów widoczne w szparze pod bramą. Przystawałam ze strachem, że za chwilę z domu lub bramy wyłoni się Psiara...
"Psiarą" nazywaliśmy jako dzieci dużą panią z potarganymi włosami, ubraną w drelichy i prawie zawsze prowadzącą rower z kanami zawieszonymi po bokach. To była Danuta Hryniewicz. Z czasem okazało się, że Psiarą nazywają ją w Łebie także dorośli, choć z nieco innym niż dzieci zabarwieniem. W dziecięcym rozumieniu tamta pani była "inna" niż wszyscy wokół, działała na wyobraźnię, może była czarownicą? A dorośli czasami straszyli nas Psiarą, mówiąc, że brzydko pachnie, a jej psy mogą dzieci pogryźć. Ale ci sami dorośli, gdy mieli kłopot ze swoimi czworonożnymi pupilami lub niechcianymi znajdami, to szli właśnie do tej dziwnej pani, która nigdy nie odmawiała pomocy. Pewnie dlatego ich straszenie wcale nie było przekonujące, a przydomek "Psiara" nie brzmiał pogardliwie. Wiedziała to i czuła sama Danuta Hryniewicz. Wiem to od niej samej.

Zgłoś swojego pupila

W marcu 1991 roku przystanęłam pod jej bramą już jako dorosła. Zapukałam, prosząc o rozmowę i zgodę na to, abym napisała o niej w gazecie miejskiej "Bez balastu". Ta gazeta właśnie w Łebie się zawiązała na fali zmian ustrojowych, byłam w redakcji i na pierwszą "swoją" bohaterkę wybrałam Danutę Hryniewicz. Zgodę otrzymałam, a po jej otrzymaniu od razu wypaliłam, że artykuł musi mieć tytuł "Psiara".

Łeba. Danuta Hryniewicz

- Pies to przyjaciel człowieka, psiarz - przyjaciel psów, a psiara to przyjaciółka. Nie jest to więc określenie złośliwe i pogardliwe - powiedziała mi wtedy Danuta Hryniewicz.
I tymi słowami zaczęłam swój ówczesny artykuł, który dalej był taki: Nasza Psiara trwale wpisała się w łebski krajobraz. Przyzwyczailiśmy się do jej widoku na ulicy, do szczekania jej psów za bramą. A co poza tym? Niewiele potrafią powiedzieć o Psiarze nawet właściciele leczonych darmo tyle lat psów, poprosiłam więc o opowiedzenie o sobie samą panią Danutę. Nie przypuszczałam, że tak wiele się dowiem...
Urodziła się w 1914 r. w miejscowości Charbin w Mandżurii jako wnuczka zesłańca. W roku 1919 przyjechała z rodzicami do Polski, w 1933 ukończyła gimnazjum w Poznaniu, a 2 października 1939 roku Akademię Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie. Z roku 1938 zachował się wycinek prasowy o niej, zatytułowany "Pierwsza polska rybaczka dalekomorska". Okazuje się, że Danuta Hryniewicz - "znakomita pływaczka, doskonale wysportowana" - w trakcie wakacji spędzanych we Władysławowie wypływała w dalekie rybackie trasy jako kucharka na kutrze narzeczonego Staszka Kąkola. Staszek zginął później, podczas obrony Gdyni w roku 1939. Po skończeniu studiów była Danuta Hryniewicz lekarzem rejonowym drohobyckiej "obłasti". Po wejściu Niemców wyjechała do Stubna pod Przemyślem, w 1944 do Władysławowa, siedem lat później do Białogardy, by w 1961 r. z dużą psiarnią osiedlić się w Łebie. Bezdzietna, dwukrotnie rozwiedziona, mieszka teraz z córkami i synem zmarłych przyjaciół, prowadzącymi po rodzicach hodowlę "Psi Raj".

Łeba. Danuta Hryniewicz

Choć w jednym domu, pani Danuta jest dalej sama z psami. Chciałaby bardzo, aby mogła z nią zamieszkać przyjaciółka, nauczycielka muzyki i śpiewu. Gdyby tak znalazło się dla niej kilka lekcji w łebskiej szkole... Od siedmiu lat nasza Psiara zajmuje się tylko hodowlą psów (wcześniej miała jeszcze bydło). Ma jamniki, foksteriery szorstkowłose oraz te, z których znana jest w świecie - polskie owczarki nizinne zwane w skrócie ponami. Wcześniej z sukcesami hodowała także owczarki podhalańskie.
Literatura fachowa określa Danutę Hryniewicz jako "matkę" ponów. Odtworzyła ona i ustaliła rasę psów "bardzo kudłatych, do nauczenia się wszystkiego najsposobniejszych" ( ks. Kluk), "złych, kudłatych i szczekliwych" (O. Kolberg), "wyjątkowo wiernych, inteligentnych, odważnych, czujnych, o bardzo dobrym węchu" (Róża Żółtowska). Sławny pierwszy idealny przedstawiciel rasy - Smok z Kordegardy - dał początek rodowi obecnemu bez mała na całym świecie: poza Europą w Ameryce, Afryce, Indonezji... Danuta Hryniewicz jest zaś honorowym członkiem klubów w Niemczech, Danii, Holandii. Często otrzymuje atrakcyjne zaproszenia. Choroba nóg nie pozwala z nich jednak skorzystać - ostatnio trzy lata temu była w Niemczech i Anglii. Mimo wieku, choroby i innych trudności, jest pogodna, ciekawie opowiada, lubi dzieci. Twierdzi, że nie są one tak okrutne dla zwierząt jak dawniej.
Od czasów studenckich wakacji spędzanych z kaszubską rodziną narzeczonego, doskonale mówi po kaszubsku, ceni samych Kaszubów, zna ich legendy, spośród których najbardziej podoba jej się ta opowiadająca, jak to kiedyś Pan Bóg zszedł na ziemię w przebraniu, by sprawdzić ludzką dobroć. Zaznał dobroci tylko od psa i kota. Dlatego należy być dobrym dla zwierząt... ("Bez balastu" nr 2, marzec 1991r.)

Łeba. Danuta Hryniewicz

W 1997 roku Pani Danuta i jej sfora zniknęli z łebskiego krajobrazu. Dom z czerwonej cegły wypełniło zupełnie inne już brzmienie i inna estetyka. Jednak pamięć i wyobraźnia wciąż przywoływały w tym miejscu obrazy z Psiarą w roli głównej. A także pytanie, co się z nią stało, gdzie jest? Opowiadałam o Psiarze gościom biblioteki i znajomym spoza Łeby. Niespodziewanie w roku 2010 otrzymałam następujący mail:
Kontakt do Pani otrzymałem od p. Elżbiety Sobieszczańskiej - żony Tomasza. Powiedzieli mi, że interesuje się Pani osobą naszej dobrej znajomej, zmarłej w 2007r. hodowczyni psów, mieszkającej całe lata w Łebie na ul. Kościuszki 29 - dr Danuty Hryniewicz. Przygotowujemy właśnie dość obszerną publikację poświęconą jej niezwykłej osobie i polskim owczarkom nizinnym. Mamy sporo materiałów, w tym też oryginalnych z jej życia i działalności kynologicznej, wspomnienia znających ją osób.

Łeba. Danuta Hryniewicz

Danusia jest pochowana na cmentarzu w Oleśnicy k. Wrocławia, tam, gdzie spędziła ostatnie lata. W stadium realizacji (początkowym) jest pomnik - nagrobek projektu prof. Zbigniewa Dudka, dziekana Wydziału Rzeźby ASP w Łodzi. Ponieważ była kontrowersja, czy winna ona spoczywać w Łebie (trzeba by przenieść szczątki), czy też należy pozostawić ją tam, gdzie obecnie spoczywa, postanowiono pozostawić tak jak jest obecnie, a w Łebie prof. Z. Dudek zaproponował upamiętnienie dr D . Hryniewicz niedużym pomnikiem z tablicą z napisami obok jej dawnego domu (w ulicy ?), ale należy to ustalić z władzami miasta, architektem itd.
Będziemy bardzo wdzięczni za wszelką pomoc w tym zakresie, a także za udostępnienie materiałów wiążących się z Danusią, które Pani posiada. 20 września br. w Łodzi będzie coroczna Wystawa Klubowa Polskich Owczarków Nizinnych, rasy którą "stworzyła" Danusia. W przeddzień mamy spotkanie miłośników tych pięknych psów w całości poświęcone wspomnieniom dr D. Hryniewicz. (dr Tomasz Borkowski, Związek Kynologiczny w Polsce, Klub Polskiego Owczarka Nizinnego)

Łeba. Danuta Hryniewicz

Od dr. Borkowskiego dowiedziałam się o dalszych losach Psiary: W 1989 r. Danuta Hryniewicz poznała Małgorzatę Grzeszkowiak z Wrocławia - lekarza weterynarii i hodowcę foksterierów. Obie panie, zwariowane na punkcie zwierząt, zaprzyjaźniły się.
W 1997 r. Danuta Hryniewicz zdecydowała o sprzedaży posiadłości w Łebie i wspólnym z Małgorzatą Grzeszkowiak zakupie gospodarstwa w Boguszycach koło Oleśnicy na południu Polski. Tam mieszkała do końca, otoczona psami i troskliwą opieką, przez większość czasu skazana na łóżko lub wózek. Ostatni raz na wystawie była w 2006 r. Była to Światowa Wystawa w Poznaniu. Danuta Hryniewicz dostała na nią imienne zaproszenie i jako Gość Honorowy siedziała w inwalidzkim wózku przy ringu PON-ów.
Zmarła 16 września 2007 r.

Łeba. Danuta Hryniewicz

Nawiązany kontakt ze Związkiem Kynologicznym zaowocował Dniami Polskiego Owczarka Nizinnego w Łebie w roku 2011. W ich ramach odbyła się klubowa wystawa psów tej ukochanej przez Danutę Hryniewicz rasy, na którą zjechali się hodowcy z Europy i Ameryki. Była również specjalna konferencja naukowa poświęcona Danucie Hryniewicz i jej osiągnięciom hodowlanym, a także duża wystawa "Psiara" w bibliotece miejskiej. W roku bieżącym Danuta Hryniewicz i dzieło jej życia uhonorowane zostały w Łebie Krajową Wystawą Psów Ras Polskich oraz pomnikiem zwanym w wymownym skrócie "ławeczką Psiary". Fundatorami pomnika są łebianie, a jego autorem artysta rzeźbiarz Zbigniew Dudek, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i... miłośnik ponów. Artysta przyjeżdżał do Łeby w "pieskich" sprawach jeszcze za życia Danuty Hryniewicz, z całym więc przekonaniem podjął się wykonania ławeczki zamówionej przez łebian. Jej przesłaniem będą słowa Psiary powiedziane 22 lata temu dla gazety miejskiej "Bez balastu": Należy być dobrym dla zwierząt.

Maria Konkol

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku gastronomicznym

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
beata
Przeczytałeś ze zrozumieniem?
Mnie (jak to nazwałeś) bawi i uczy.
l
lebianin
kogo bawi b.psiarnia w Lebie. Pani z biblioteki powinna miec szersze zainteresowania np.potopionymi rybakami,sztormami i wszystkim zwiazanym z morzem, wydmami i ludzmi morza patrzacymi realnie na sprawy lebskie. Psiarnie i osrywana przez czworonogi ul kosciuszki to fakt i tym powinni zajac sie odpowiedzialni
Wróć na lebork.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie