Łeba. Ceny inwestycji drogowych poszybowały w górę. Dwa z trzech przetargów na przebudowę ulic unieważnione

Robert Gębuś
Robert Gębuś
Udostępnij:
Przebudowy ulic na które Łeba otrzymała dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg stanęły pod znakiem zapytania. Ceny w przetargach poszybowały w górę i rządowe dotacje, które wynosiły połowę wartości planowanych inwestycji drogowych, teraz pokrywają tylko ok. 25 proc. kosztów. Łeba musiała unieważnić dwa z trzech przetargów na przebudowę dróg, bo ceny były za wysokie.

Radość z pozyskanych 50-procentowych dotacji z RFRD na przebudowę ul. Wróblewskiego, Turystycznej i Powstańców Warszawy trwała do chwili otwarcia kopert podczas przetargu. Wówczas okazało się, że ceny sprzed kilku miesięcy są nieaktualne a rządowe dofinansowanie, które w momencie jego przekazywania wynosiło połowę wartości inwestycji, mocno stopniało

. - Przy obecnych cenach proponowanych w przetargach 50-procentowe dofinansowanie z rządowego funduszu, obecnie stanowi 25 procent wartości inwestycji

- mówi Andrzej Strzechmiński, burmistrz Łeby.

Wiele inwestycji, wysokie ceny

Powodem takiego stanu rzeczy, jak podkreślają samorządowcy, jest przede wszystkim duża ilość inwestycji, na które samorządy otrzymały rządowe dotacje. Wykonawcy, których na rynku brakuje, windują stawki, rosną ceny materiałów i robocizny. Przebudowa Wróblewskiego miała kosztować ok. 650 tys. zł, Powstańców Warszawy 1 mln 684 tys. zł a ul. Turystycznej ponad 4,5 mln zł, z czego Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg dokłada połowę wartości inwestycji. Tymczasem kwota uzyskana w przetargu na Wróblewskiego była o ok. 400 tys. zł wyższa, a Powstańców Warszawy o ok. 600 tys. zł. Przetarg udało się rozstrzygnąć tylko w przypadku ulicy Turystycznej. Pozostałe unieważniono i rozpisano kolejne. Jeśli i te zakończą się fiaskiem, to przebudowy Wróblewskiego i Powstańców Warszawy prawdopodobnie "wypadną" z budżetu, a dotacje trzeba będzie zwrócić.

-Przy takich wzrostach cen nie jesteśmy w stanie zmieścić się w budżecie i prawdopodobnie będę musiał zrezygnować z przebudowy dwóch dróg, czyli Wróblewskiego i Powstańców Warszawy, a zrealizujemy tylko najważniejszą drogę, jaką jest ulica Turystyczna

- mówi Andrzej Strzechmiński.
Burmistrz tłumaczy, że wyjściem z sytuacji miała być sprzedaż działek w Łebie, ale na to nie zgodziła się rada miasta. To, zdaniem Strzechmińskiego, może sparaliżować nie tylko przebudowę dróg, na które Łeba pozyskała dotacje z RFRD, ale też inne planowane inwestycje.

-Do końca sierpnia muszę złożyć wnioski na kolejne inwestycje drogowe, ale nie mamy dochodów majątkowych w związku z tym prawdopodobnie nie będę składał wniosków. Rada zablokowała sprzedaż działek m.in. przy ul. Nadmorskiej i Brzozowej.Nie wiem z jakich powodów.

- mówi Andrzej Strzechmiński

- Mamy szereg inwestycji drogowych, które czekają na realizację. Poprosiłem radnych o wskazanie źródeł ich finansowania, ale nie uzyskałem odpowiedzi.

Strzechmiński dodaje, że dochody majątkowe gminy w całości przeznaczane są na inwestycje. Jeśli ich nie ma, to pozostaje rezygnacja z inwestycyjnych planów lub ich realizacja z dochodów bieżących.

-Jeśli rada podejmuje taką decyzję, to może podniesie też podatki i opłaty lokalne do stawek maksymalnych, żebyśmy mogli zrealizować te inwestycje z dochodów bieżących

- uważa Strzechmiński.

Radni: można sprzedać inne działki
Przewodniczący Rady Miasta w Łebie uważa, że wysokie ceny w przetargach to problem, ale obecnych kłopotów z realizacją inwestycji drogowych nie wiąże z blokadą sprzedaży działek w Łebie.

- Sprzedaż działek o których mówimy, dotyczyła budżetu przyszłorocznego i kolejnych lat. Inwestycje do realizacji w tym budżecie, ten budżet przewiduje

- twierdzi Arkadiusz Puchacz, przewodniczący Rady Miasta w Łebie.

- Oczywiście jest problem, bo te inwestycje są droższe, ceny skoczyły horrendalnie i będziemy się zastanawiali z czego zrezygnować, lub skąd dołożyć, żeby jednak zrealizować wszystkie inwestycje. To należy przedyskutować. Są też inne działki, które możemy sprzedać, niekoniecznie w pasie Mierzei Sarbskiej.

Działki w rejonie ulicy Nadmorskiej w Łebie należą do najbardziej atrakcyjnych terenów, za które miasto może otrzymać najwyższe ceny. W tej okolicy planowano m.in. budowę hotelu Gołębiewski, który ostatecznie powstał w Pobierowie. Chociaż inwestorów gotowych postawić tam hotele nie brakuje, to w opinii Arkadiusza Puchacza, nie wszystko powinno się przeliczać na pieniądze.

- Tam są stare lasy i wydmy. To nasze dziedzictwo i wartość dodana. Powinniśmy chronić nasze środowisko

- uważa.

- Działki, które można jeszcze sprzedać to tereny na zachodzie Łeby, w okolicy Intercampu, w południowo-wschodniej części Łeby, czy działki po byłym klubie Start Łeba, po uregulowaniu kwestii formalnych.

Arkadiusz Puchacz nie wyklucza, że po przeanalizowaniu sytuacji gmina może rozważyć emisję obligacji, które pomogłyby sfinansować inwestycje

. - Nie wykluczam takiej możliwości, chociaż nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat. Nie jesteśmy jeszcze tak bardzo zadłużeni jako miasto, więc można to rozważyć

- mówi Puchacz.

-Wcześniej nie było okazji, ponieważ nie było takiej potrzeby. Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko było poukładane i mieliśmy rezerwę budżetową. Natomiast rynek to zweryfikował i teraz musimy to wszystko przeanalizować

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie