Arek pokazuje jak walczyć z niepełnosprawnością. Można mu w tym pomóc!

Robert Gębuś
Robert Gębuś
fot.archiwum prywatne
Od 19 lat Arek Gołąbowicz rozstaje się z wózkiem inwalidzkim tylko wtedy, kiedy przenosi się na łóżko, bardzo często szpitalne. To połowa jego 38-letniego życia, wypełnionego walką o każdy dzień. Pokazuje w nim, że chociaż jest częściowo sparaliżowany i ma amputowaną nogę, to przy wsparciu ludzi dobrej woli, potrafi w życiu dojść dalej i szybciej niż niejeden zdrowy człowiek. Jest świetnym stolarzem, w swojej altanie buduje nie tylko karmniki i budki lęgowe a niedawno na przystosowanym do startów, napędzanym rękami, rowerze wygrał biegu w Obliwicach dla osób niepełnosprawnych. Zanim wystartuje ponownie, czeka go kolejna operacja.

Przed 2002 rokiem Arek był 19-letnim strażakiem OSP i miał głowę pełną życiowych planów. Wszystkie runęły wieczorem, 29 września 2002 roku, kiedy stojącego na moście w Nowej Wsi Lęborskiej Arka Gołąbowicza bez powodu uderzył pijany mężczyzna. Chłopak przeleciał przez barierkę, spadł z mostu na płyciznę i uderzył prawą częścią czaszki. Doznał urazu czaszkowo-mózgowego i kręgosłupa szyjnego. Został sparaliżowany od klatki piersiowej w dół, amputowano mu nogę, przeszedł kilkadziesiąt operacji, kilka z nich bardzo niebezpiecznych. I chociaż po tym ciosie nigdy już nie będzie mógł chodzić to mentalnie "stanął na nogi" i właśnie udowadnia, że sprawność fizyczna to przede wszystkim stan umysłu.

Sportowy sukces po latach walki ze sobą

Władzę w rękach odzyskał dzięki ćwiczeniom, ale w stawie biodrowym doszło do skostnienia, które zaczęło się rozrastać. Arkowi amputowano lewą nogę, ale nie załamał się. Dzięki ludziom dobrej woli udało mu się zebrać na handbike rower rehabilitacyjny. Został zakupiony dzięki zrzutkom, pomocy aktora Michała Hołke, a także PKO BP i PCPR. Podczas zawodów w Obliwicach był pierwszy na dystansie 1 km. To jego jego pierwszy sportowy występ i od razu zwycięski. Złapał bakcyla, dała o sobie znać żyłka sportowej rywalizacji.

- Udowodniłem sobie, że mogę wygrywać. Było trochę stresu, bo mam stany lękowe po ponad 40 operacjach, które przeszedłem

- mówi Arek Gołąbowicz.

- Ale ten rower daje mi niezależność. Czuję wolność. Jadąc na nim czuję się jakbym wygrał szóstkę w totolotka. Mam zamiar brać udział w kolejnych wyścigach, może Mistrzostwach Polski, myślę też o półmaratonie, ale najpierw muszę zrobić porządek ze swoim zdrowiem.

Arka czeka kolejna operacja, tym razem w Kościerzynie. Potrzebny jest kolejny przeczep skóry w miejscu amputacji, ponieważ poprzednie nie najlepiej się przyjęły. Ma też problemy m.in z prawym pośladkiem. Z powodu zaniku mięśni nie ma w tym miejscu naturalnej amortyzacji, tworzą się odleżyny. Arek się ich pozbył dzięki operacji plastycznej w 2005 roku, ale żeby nie nawracały, potrzebuje rekonstrukcji tej części ciała.

-Na chirurgii plastycznej mnie zdyskwalifikowali, bo stwierdzili, że nie ingerują, kiedy nie ma odleżyn. Odpowiedziałem, że gdybym pojeździł na wózku, to za tydzień przyjechałbym z odleżyną i wówczas bym się zakwalifikował na operacje, ale przecież chodzi o to, żeby im zapobiegać

- tłumaczy.

- Po operacji w Kościerzynie będę musiał jechać do profesora chirurgii plastycznej w Bydgoszczy żeby zadecydował co można z tym zrobić.

Intensywne lato Arka

Te problemy nie zatrzymują Arka w działaniu. Tłumaczy, ze miał intensywne lato, ale mimo wielu zajęć odpoczął psychicznie. Wykorzystuje swoje zdolności manualne. Jest stolarzem, ze swojego pokoju ma bezpośrednie wyjście do ogrodu, w którym znajduje się drewniana altana, murowany grill z wędzarnią i ławeczkami. To wszystko jego pomysł, zrealizowany przy pomocy brata. W altanie buduje karmniki, budki lęgowe dla ptaków, ale tez inne drewniane konstrukcje. Tworzy je na łóżku, w pozycji leżącej. Budki lęgowe i karmniki rozeszły się na pniu. Nic dziwnego, bo wśród nich są finezyjnie wykonane, oryginalne konstrukcje jak połączenie dużej budki lęgowej z karmnikiem. Można powiedzieć: dom dla ptaków razem z kuchnią. - Przydałby się warsztat i lepszy sprzęt. Wtedy moje hobby, jakim jest majsterkowanie mogłoby mi przynosić jakiś niewielki dochód - mówi Arek.
Jeszcze bardziej niż warsztat, Arkowi i jego żonie Joannie, która jest dla niego nieocenioną pomocą, przydałoby się większe mieszkanie. Te, które obecnie zajmują je wraz z mama Arka. Mają dla siebie jeden pokój, a to zdecydowanie za mało dla osoby niepełnosprawnej

. - Tam nie ma miejsca. Stoi rower, kolumn, wózki. Większą część pomieszczenia zajmuje sprzęt rehabilitacyjny. a rehabilitacje jest mi potrzebna jak powietrze, żebym funkcjonował

- mówi Arek.

Sprawca pobicia śmieje mu się w twarz

Małżeństwo stara się o inne lokum i czeka na komisję. Arek nie ukrywa, że nie tylko walczy o każdy dzień, ale też o każdy grosz, bo życie osoby niepełnosprawnej jest bardzo kosztowne. To przez lata wymieniane opatrunki, kilometry zużytego plastra, dziesiątki kilogramów gazików jałowych, leki, sprzęt rehabilitacyjny, koszty leczenia, odpowiedniej diety. Także wszystko co się z tym wiąże, a nie da się tego przeliczyć na pieniądze- lęk, depresja, nerwica, świadomość swoich ograniczeń. W problemach finansowych pomagają Arkowi organizacje i ludzie dobrej woli. Bardzo przydałby się mu też pieniądze, które powinien mu zapłacić sprawca pobicia, Daniel S. Mężczyzna został skazany na 4,5 roku więzienia, 156 tys. zł odszkodowania i 500 zł renty. Obecnie pracuje w Irlandii. Mimo zasądzonych od sprawcy pobicia dla Arka pieniędzy decyzja sądu pozostaje jak na razie martwą literą, bo jak mówi Arek, Daniel S. płaci przez komornika jedynie ok. 200 zł miesięcznie. Jego dług wobec Arka wraz z odsetkami wynosi już blisko 400 tys. zł. Te pieniądze pozwoliłby mu na operację w kręgosłupa w Berlinie. Kosztuje ok. 50 tys. euro. -

Kupiłbym mieszkanie, miałbym na rehabilitację, pojechałbym do Berlina na konsultacje, bo bóle neuropatyczne są już trudne do wytrzymania

- mówi Arek Gołąbowicz.
Chłopak stara się wyegzekwować odszkodowanie przy pomocy Europejskiego Nakazu Egzekucyjnego, ale idzie to opornie. Daniel S. oficjalnie nie ma majątku, zmienia miejsca pracy i zamieszkania. Nie przeszkadza mu to jednak jeździć na zagraniczne wycieczki, chwalić się zdjęciami z podróży na profilach społecznościowych. - Śmieje mi się w twarz - mówi Arek.

Możesz pomóc Arkowi:
Przekazując 1 procent podatku na rzecz fundacji Avalon, wspierasz Arka Gołąbowicza: 1 procent, KRS 0000270809, Gołąbowicz 4985. Można też dokonać wpłaty na rzecz Fundacji Avalon „Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym”.
ul. Michała Kajki 80/82/1, 04-620 Warszawa
Nr. rachunku odbiorcy: 62160012860003003186426001
Tytuł wpłaty: Głąbowicz 4985.

Zbiórka na rehabilitację:Pomoc dla Arka na rehabilitację

Kto uprawia ekościemę?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie