Ferma norek w Bukownie

Ferma norek w Bukownie (© el)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Ferma norek w Bukowinie. Inwestor, który w Bukowinie chce budować fermę skarży się, że gmina od ponad roku nie chce mu wydać pozwolenia na budowę, a sprawę niepotrzebnie przeciąga

Ferma norek w Bukowinie


Ponad rok temu, w maju, Edmund Skorowski złożył w gminie Cewice dokument o wyznaczenie warunków zabudowy dla działki, którą kupił na terenie Bukowiny. Chciał tam postawić fermę norek, siedem 100-metrowych pawilonów na 15 tys. sztuk. Jak mówi, od tego momentu zaczęły się jego kłopoty.

- Dokumenty złożyłem 24 maja 2012 roku. Od tamtej pory wójt i urzędnicy robią wszystko, żeby nie wydać decyzji - twierdzi Edmund Skorowski. Jego zdaniem wójt ma 9 miesięcy na wydanie decyzji o warunkach zabudowy dla fermy norek, a ten termin już minął. W tym czasie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wpłynęły już trzy skargi w tej sprawie. A mimo to decyzji nadal nie ma. Wójt Cewic nie kryje, że inwestycja wzbudza obawy jego i mieszkańców pobliskiej Bukowiny. W tej sprawie odbyło się spotkanie wiejskie, na którym większość mieszkańców protestowała przeciwko fermie norek. Twierdzili, że boją się ucieczek zwierząt i brzydkiego zapachu. Edmund Skorowski, który ma już fermę, na której hoduje od kilkudziesięciu lat lisy i norki nie rozumie tych obaw: - Proszę zapytać tam czy ktoś się skarży na zapach, czy są ucieczki?

- Specjalnie kupiłem działkę w takim oddaleniu - opowiada. - Działka znajduje się pod samym lasem. Z trzech stron jest otoczona drzewami. Do najbliższych zabudowań w linii prostej jest 1400 metrów. To jest idealne miejsce na taką inwestycję. Nikomu ona nie będzie tutaj przeszkadzała - mówi Skorowski i przekonuje, że przed zakupem mocno się zastanawiał na lokalizacją.
∨ Czytaj dalej

- Wybrałem to miejsce, bo tutaj nawet wiatr wieje w stronę lasu, a nie do wsi.
Właściciel fermy zapewnia, że obawy mieszkańców co do zapachu czy ucieczek nie mają podstaw. Powołuje się na swoje doświadczenia. - Na mojej fermie nie ma ucieczek. Wszystko jest ogrodzone, zabetonowane, porozstawiane są pułapki. Norka nie potrafi się wspinać, nie jest w stanie pokonać betonowego płotu - zapewnia.
Co do kwestii zapachu to Skorowski przekonuje, że nie jest on tak uciążliwy jak w przypadku świniarni czy kurników.
- Ja nie rozumiem komu to przeszkadza - dodaje syn właściciela. - Przecież nasza ferma to też miejsca pracy dla miejscowych. My będziemy potrzebować ludzi i to zwłaszcza zimą, kiedy nie ma sezonu budowlanego. To zatrudnienie dla 8-9 osób, a pewnie i więcej...

Ferma norek w Bukowinie. Zdaniem wójta


Jerzy Pernal, wójt Cewic, mówi, że nie została wydana pozytywna decyzja w sprawie norek, bo urzędnicy mają obiekcje czy przypadkiem nie wywrze to negatywnego wpływu na otoczenie.- Możliwy jest negatywny wpływ hodowli norki na znajdujący się w pobliżu obszar Natura 2000 - mówi wójt. W związku z tym gmina zleciała ekspertyzę ornitologiczną, która wykazała że na chronionym obszarze mogą być niszczone ptasie gniazda. - Kiedy wójt dostaje wniosek o lokalizację tego typu inwestycji ma prawo zwrócić się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie opinii czy w tym przypadku potrzebne jest opracowanie dokumentu o wpływie inwestycji na środowisko i obszar Natury.
Wójt tłumaczy, że postępuje zgodnie z prawem. - Mam wątpliwości co do wydania tej decyzji i trzeba je wyjaśnić - mówi.
- To dlaczego jak zapraszałem do obejrzenia już istniejącej fermy wójta, radnych i mieszkańców, to nikt nie chciał przyjechać? - mówi Skorowski - To by rozwiało wszystkie wątpliwości.
Właściciel nie zamierza zostawić tej sprawy. Zapowiada że pójdzie z gminą do sądu.

Komentarze (21)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Komentarz jeszcze raz (gość)

Wszystkim tym, którzy mają wpływ na wydanie decyzji dotyczącej pozwolenia na przemysłową hodowlę norki amerykańskiej w bezpośredniej bliskości wsi Bukowina polecam materiał TVP2 (Magazyn Ekspresu Reporterów z 07.01.2014 r.)

Artur Wiszniewski, „Zatrute pola”
Spór między mieszkańcami, a właścicielami fermy zajmującej się hodowlą zwierząt (norka amerykańska). Bezwzględna i bezkompromisowa postawa właścicieli fermy wpływa na warunki bytowe i zdrowie lokalnej społeczności. Mieszkańcy Bukowiny zobaczcie co może nas spotkać.

Podaję link do TVP VOD. Pod tym adresem można obejrzeć reportaż.

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/magazyn-ekspresu-reporterow/wideo/07012014/13358686


Nie wiem dlaczego, ale mój poprzedni komentarz nie ukazał się pomimo potwierdzenia, że został on dodany.

Magazyn Ekspresu Reporterów (gość)

Program telewizyjny Magazyn Ekspresu Reporterów z 07.01.2014 r. Myślę, że wszyscy, którzy mają wpływ na wydanie decyzji o pozwoleniu na hodowlę norek w Bukowinie powinni obejrzeć ten materiał. Reportaż daje do myślenia. Mieszkańcy Bukowiny zobaczcie co może nas spotkać.
Artur Wiszniewski, „Zatrute pola”
Spór między mieszkańcami, a właścicielami fermy zajmującej się hodowlą zwierząt (norka amerykańska).

Podaję link do VOD TVP PL (pod tym adresem można obejrzeć program)

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/magazyn-ekspresu-reporterow/wideo/07012014/13358686

Do Pana Czarka (gość)

Nie wiem Czarku czy przeczytałeś powyższy artykuł ze zrozumieniem. Postaram się Ci przedstawić jego przekaz w punktach.

1. W przypadku opisanym w artykule nie chodzi o propagowanie wśród rolników idei hodowli zwierząt futerkowych.
2. Artykuł opisuje sprzeciw i walkę środowiska lokalnego, przy wsparciu gminy, przeciwko uciążliwej dla życia codziennego inwestycji.
3.Inwestycja ma być realizowana na terenie przeznaczonym w planie zagospodarowania gminy na rozbudowę wsi Bukowina.
4. Inwestor, który nie jest rolnikiem z tej wsi, tylko osobą z zewnątrz nie przejmuje się protestem społeczności lokalnej i uparcie dąży do realizacji swojej inwestycji.
5. Według inwestora ferma nie będzie uciążliwa bo generuje mniejszy smród niż świniarnia lub kurnik.
6. Pan Skorowski "nie zamierza zostawić tak tej sprawy i pójdzie z gminą do sądu" jeżeli nie będzie tak jak on chce.

Panie Czarku myślę, że gdyby Pan Skorowski planował zbudować w Bukowinie CPN to nikt by mu w tym nie przeszkadzał. Teraz, żeby zatankować trzeba jeździć do Sierakowic lub Lęborka. Jednak fermy norek w bezpośrednim sąsiedztwie nikt nie chce. Ot i cała sprawa.

Czarek Wysz. (gość)

Rolnicy w Polsce są tak bardzo zakorzenieni w tym, co robią, że wychodzą z założenia, że zmiany nie są potrzebne. Jednak, w dobie europejskiego kryzysu, dochodzimy do wniosku, że warto propagować hodowlę zwierząt futerkowych i przekazywać wiedzę na ten temat rolnikom. Polskie rolnictwo to przede wszystkim małe gospodarstwa, które nie miałyby możliwości przetrwania w przyszłości. Historia jest nieubłagana i prędzej czy później to będzie musiało się zmienić. Być może szansą dla tych gospodarstw jest hodowla zwierząt futerkowych.

Nie dla norek w Bukowinie (gość)

Dobrze na fermie to może zarobić właściciel, a koszty poniosą ludzie z Bukowiny. Żyję już za długo, żeby wierzyć w dobre intencje takich inwestorów. Dlaczego ten człowiek się uparł i na siłę chce się wepchnąć gdzie go nie chcą. Dla naszego dobra? Jeżeli kuzynka jest zadowolona to bardzo się cieszę ale mówienie o tym, że protestują tylko głupi i zazdrośni to chyba lekka przesada. Jest XXI wiek i nawet my tu na wsi mamy internet, możemy się co nieco dowiedzieć o tym jak podobne fermy działają w kraju. Możemy mieć własne zdanie na temat czy ta inwestycja przyniesie korzyści naszej społeczności czy nie. Na zebraniach jednoznacznie wyraziliśmy nasze zdanie, że my po prostu nie chcemy tego całego "dobrodziejstwa".

Andrzej (gość)

Kto ludziom takich głupot o tych fermach nagadał? Na tej jego starej fermie są takie warunki, że nawet telewizja przyjeżdża kręcić filmy dla sudentów z Warszawy. Moja kuzynka tam pracuje ponad rok i opowiadała, że nawet Niemcy przyjeżdżali i uczyli się od tego faceta. Bylem po nią dwa razy i nic mi nie śmierdziało i ludzi dużo pracuje. Tylko tam taki jeden sąsiad dołki kopie bo ziemie chciał sprzedać a nie sprzedał. I się mści. Pod Przytykiem też kiedyś na gościa co paprykę sadził a teraz wszyscy paprykę mają. Jak sami nie zobaczycie to głupich i zazdrosnych nie słuchajcie bo ludzi bez pracy u nas dużo a na fermie dobrze można zarobić.

Yeti z Poznania :) (gość)

Takie rzeczy to tylko w Warszawie... Masz wielkie poczucie humoru Mink. Niestety nam nie jest do śmiechu :( Ten uciążliwy sąsiad będzie tuż obok.
Ferma w bezpośrednim sąsiedztwie wsi będzie wywierała znaczący wpływ na jej rozwój, także na codzienne życie. Lepiej pomyśleć teraz i starać się zablokować inwestycję na tym etapie. Kiedy hodowla ruszy będziemy mogli sobie tylko "pluć w brodę" i zastanawiać się dlaczego nic nie zrobiliśmy kiedy jeszcze dało się coś zrobić. Jeżeli odpuścimy to zostaniemy sami z tym całym smrodem i kłopotliwym sąsiadem.

Mink (gość)

Uwaga na norki! W Warszawie kilka norek napadło na sklep Biedronka i porwało kasjerkę, w Poznaniu norka zagryzła Yeti w zoo a w Szczecinie dwie norki uciekły z hodowli na ul. Potulickiej z zagryzły dwa bullteriery i konia. To bardzo niebezpieczne zwierzęta zrzucone do Polski z USA razem ze stonką. Gdybyście spotkali norkę to porównajcie ją do kuny, tchórza lub norki europejskiej. Jeżeli to będzie - norka amerykańska to już po was:)

Leszek (gość)

Skąd wiesz Dobrusia kto wypowiada się na forum. Takie wpisy jak Twój szczególnie mnie denerwują. Kochanieńka, to nie ekolodzy tylko zwykli ludzie, którzy nie chcą być ofiarami takich "inwestycji". Jeżeli uważasz, że 15000 sztuk zwierząt zgromadzonych na małym obszarze w bezpośrednim sąsiedztwie nie ma wpływu na środowisko zewnętrzne to jesteś w dużym błędzie. Praktycznie cała wieś wypowiedziała się przeciwko tej inwestycji. Tak dużego odzewu i szybkości zbierania podpisów dawno u nas nie było. Inwestor powinien brać pod uwagę zdanie swoich ewentualnych przyszłych sąsiadów i plan zagospodarowania terenu obowiązujący w gminie. Nie można traktować ludzi jak bydło.

Dobrusia_z_Opolskiego (gość)

Nowa moda pseudo ekologów czyli atak na fermy norek. Nie dajcie sobą manipulować! Połowa wpisów na tym forum to cwaniary spod "zielonej" gwiazdy. Ktoś im za to płaci a one bazują na naiwności ludzi z terenów wiejskich.
Dokumenty i pozwolenia można sprawdzić instancję wyżej. Fermę norek też można w Polsce zobaczyć. Jest ich wiele i hodowcy nie mają nic do ukrycia. Zobaczcie, jak wyglądają takie fermy od wewnątrz. Polska jest w EU nr 3 w hodowli zwierząt futerkowych a nasze hodowle nowoczesnością wyprzedzają Niemców! (Poniżej film, który nie jest zmontowany przez tzw. ekologów):
http://www.youtube.com/watch?v=M9jslSCeyJg&feature=youtu.be

Krysia (gość)

Kurcze, myślałam, że sprawa norek jest już nieaktualna. Trzeba przypilnować, żeby nie zrobiono nam takiego śmietnika jak w Kamienicy. Tam gmina się zagapiła i zrobił się problem.

do sądu (gość)

Panie Skorowski koniecznie do sądu. Przegra Pan sprawę i jeszcze zapłaci koszta sądowe.
Może to Pana czegoś nauczy. To, że ma Pan pieniądze nie oznacza jeszcze, że wszystko Panu wolno i sprawy muszą być załatwione tak jak Pan sobie tego życzy.

Zdziwiony (gość)

Znalazłem w internecie coś takiego:

"Inwestor powinien też pamiętać o tym, że działka nie leży oddalona o 1400 m od najbliższych zabudowań, ale bezpośrednio graniczy z terenem działek ujętych w miejscowym planie zagospodarowania miejscowości Bukowina uchwalonym w 2005 roku dalej patrząc na mapę można zobaczyć, że nie są to żadne peryferie tylko działka zlokalizowana pomiędzy zabudowaniami położonymi od strony drogi 214, zabudowy w kierunku Niepoczołowic, głównej części Bukowiny położonej za stacją to wszystko w obszarze chronionym Natura 2000"

Jeżeli to prawda i inwestor wiedział to wszystko to na co liczył? Myślał, że da łapówkę i plan zagospodarowania się zmieni? Zdawał sobie sprawę, że postawi fermę na terenie przeznaczonym na rozwój wsi - działki budowlane.

Z tego co wiem kiedy kupował działkę w Bukowinie nie informował sprzedającego, że chce zbudować na niej fermę norek.

Jeżeli wszystko jest takie zamknięte i zmechanizowane na fermie to o jakich korzyściach, dotyczących zatrudnienia miejscowych, mówi inwestor? Tam może pracować najwyżej 1-2 osoby.