Wybierz region

Wybierz miasto

    Batalia o stocznię

    Autor: Artur Kiełbasiński

    2003-11-17, Aktualizacja: 2004-12-18 17:16

    Już jutro mogą zapaść strategiczne decyzje dotyczące przyszłości największego pracodawcy na Pomorzu - Grupy Stoczni Gdynia. 11 tysięcy pracowników, kolejne tysiące w zakładach kooperujących czekają na informacje o ...

    Już jutro mogą zapaść strategiczne decyzje dotyczące przyszłości największego pracodawcy na Pomorzu - Grupy Stoczni Gdynia.


    11 tysięcy pracowników, kolejne tysiące w zakładach kooperujących czekają na informacje o przyszłości stoczni i całej branży. Tymczasem zamiast perspektyw na horyzoncie pojawiają się znaki zapytania.


    Obecnie realizowany powinien być projekt restrukturyzacyjny przygotowany przez zarząd Grupy Stoczni, zatwierdzony na początku czerwca przez prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu. Pierwsze z założeń programu to wynegocjowanie, a potem realizacja ugody zawartej z wierzycielami stoczni. Sprawa ma wymiar pierwszoplanowy - długi stoczni wobec jej kooperantów handlowych przekraczają 432 mln zł. Ugodę podpisano w lipcu. Stocznia ma spłacić w całości podstawowe zobowiązania, w zamian za redukcję odsetek. Spłata rozłożona została na raty - w niektórych przypadkach do 4 lat.


    Kolejny fundament programu zarządu stoczni to podniesienie kapitału akcyjnego o kwotę do 120 mln zł.


    - Uchwale walnego zgromadzenia akcjonariuszy o podniesieniu kapitału towarzyszyć mają uchwały upoważniające zarząd i radę nadzorczą spółki do ustalenia sposobu zapłaty za akcje oraz wyboru podmiotów, które te akcje obejmą - wyjaśnia Włodzimierz Ziółkowski, prezes stoczni. - Akcje mogą trafić do Skarbu Państwa, Agencji Rozwoju Przemysłu, ale też np. kooperantów, instytucji finansowych, innych podmiotów. Zapłata za akcje może nastąpić przez wpłaty, ale też na zasadach zupełnie innych, jak np. umorzenia naszych długów.
    Program oparty na tych tych dwóch filarach powinien być realizowany. Ale nie jest. Ostatnie walne zgromadzenie akcjonariuszy nie podjęło uchwały o podniesieniu kapitału. Decyzję odłożono do połowy grudnia.


    Tymczasem na biurka urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa wpłynął plan restrukturyzacji przygotowany przez spółkę doradczą Evip, będącą jednocześnie akcjonariuszem stoczni (ok. 5 proc. akcji).


    - Nie odpowiem na żadne pytania dotyczące tego planu, bo go nie znam - ucina rozmowy o rzekomej alternatywie prezes Ziółkowski.


    W wypowiedzi dla gazety "Pulsu Biznesu" przedstawiciel Evipu ogólnie nakreślił założenia alternatywnego programu, w tym oferty objęcia akcji skierowanej do szerokiego kręgu podmiotów, m. in. armatorów, instytucji finansowych. Sposób przedstawienia wypowiedzi w gazecie sugerował, że plan obecnego zarządu zakładał objęcie całości akcji przez Skarb Państwa lub jego agendy np. Agencję Rozwoju Przemysłu. Tymczasem założenie takie - zdaniem obecnego zarządu - nigdy nie zostało poczynione. Czemu więc w rządowym planie pomocy publicznej zapisano dla stoczni 120 mln zł? Bo Skarb Państwa jako akcjonariusz stoczni nie może zostać pozbawiony prawa objęcia całej planowanej emisji akcji. A ile obejmie faktycznie, a także za ile zapłaci wprost pieniędzmi - to zupełnie inna sprawa.


    - Przeczytałem w założeniach do jakiegoś rzekomo alternatywnego programu o tym, że mogłoby dojść do redukcji zobowiązań stoczni wobec jej partnerów - mówi Tadeusz Tuleta, ze spółki Prodmorex, będącej wierzycielem stoczni. - Oświadczam w imieniu swoim i rzeszy wierzycieli stoczni - to jest założenie nie do przyjęcia. Plan obecnego zarządu, przyjęty przecież w Agencji Rozwoju Przemysłu, jest lepszy. Spłata całości zobowiązań stoczni wobec kooperantów. Inne rozwiązanie oznacza, że upadną dziesiątki, może nawet setki firm. To scenariusz nie do zaakceptowania.


    Niedawno podczas debaty w naszej redakcji na temat przyszłości stoczni Władysław Jaszowski, znany publicysta zajmujący się gospodarką morską, przestrzegał: - Wielu kooperantów stoczni już dwa razy w ostatnich latach musiało redukować swoje należności. Trzeci raz tego nie wytrzymają... Po prostu upadną.


    - Ostatnie wydarzenia, jak np. przesunięcie debaty na temat podniesienia kapitału stoczni, to złe sygnały - dodaje Tuleta.


    Regularnie pojawiają się pogłoski o możliwej upadłości stoczni. Taka decyzja z punktu widzenia produkcji statków byłaby... doskonała. Nowy podmiot np. Stocznia Gdyńska Nowa - przejąłby zamówienia wartości ponad 1,4 mld USD dolarów. Nieobciążony starymi długami podmiot prowadziłby lukratywną działalność.


    - Agencja Rozwoju Przemysłu nie rozważa restrukturyzacji stoczni w Gdyni i Gdańsku przez upadłość - twardo utrzymuje rzecznik tej instytucji Roma Sarzyńska. Wtóruje jej Maciej Chojnacki z Ministerstwa Skarbu Państwa: - W przypadku spółki o takim znaczeniu dla gospodarki, restrukturyzacja przez upadłość nie wchodzi w grę.


    Mimo tych zapewnień - sprawa upadłości wraca jak bumerang.

    Sonda

    Czy społeczeństwo powinno wspierać Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy

    • - Tak, chociaż takie rzeczy powinno zabezpieczać państwo z naszych podatków (41%)
    • - Nie, jest to jeszcze jeden sposób wyciągania pieniędzy od i tak biednych ludzi. (29%)
    • - Tak, tylko w ten sposób można kupić specjalistyczny sprzęt medyczny ratujący niemowlęta i dzieci (29%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.